Didier Deschamps, 57, poprowadził swój ostatni mecz jako selekcjoner Francji i zakończył się on w najgorszy możliwy sposób: porażką 6-4 z Anglią, po tym jak do przerwy przegrywał 4-0, a tej straty nigdy nie zdołał w pełni odrobić.

Bukayo Saka strzelił przeciwko niemu hat-tricka, Mbappé odpowiedział dubletem, który nie wystarczył, a gdy sędzia zagwizdał po raz ostatni, Deschamps nie szukał wymówek. Od razu podszedł do kamer M6 i powiedział to, na co niewielu trenerów odważa się podczas pożegnania: „To moja wina; prawdopodobnie również w pierwszej połowie nie zrobiłem tego, co było konieczne”.

Te słowa zamykają 14 lat kadencji, która obejmowała chwałę mistrzostwa świata z 2018 roku i Ligi Narodów, ale kończy się także w cieniu przegranego półfinału z Hiszpanią oraz szatni, która według L’Équipe czuła się nieswojo z jego decyzjami. Francuska Federacja już podziękowała mu za jego dziedzictwo. Deschamps wolał jednak odejść, biorąc porażkę wyłącznie na własne barki. ⚽
