
Nie ma nic bardziej ironicznego niż bycie zawodowym myśliwym i to, że największym zagrożeniem w terenie jest… własny pies. 🐶🔫 Özgür Gevrekoglu, 32 years old, wybrał się na polowanie z trzema przyjaciółmi na płaskowyż Kizlan, w tureckiej prowincji Samsun. Wszystko spokojnie. Udany dzień. Czas wracać do domu. To właśnie podczas chowania sprzętu historia przybrała obrót, którego nikt — absolutnie nikt — nie miał w scenariuszu. Gevrekoglu zostawił załadowaną strzelbę w bagażniku samochodu. Pies wskoczył do środka, nadepnął na broń i łapą pociągnął za spust. Strzał trafił go w brzuch. Zginął na miejscu. Jeden z jego przyjaciół, właściciel karabinu, został zatrzymany jako podejrzany… a potem zwolniony, gdy stało się jasne, że ten, kto oddał strzał, miał cztery łapy. Władze zakwalifikowały to jako wypadek. Tureckie media nazwały to „szansą śmierci jeden na milion”. Pies, bez komentarza. 🐾
