W kowbojskim kapeluszu i z krową spoczywającą na jej ramieniu Laura Londoño, weterynarka specjalizująca się w zachowaniu zwierząt, mówi to wprost: zapomnijcie o psie czy kocie — najbardziej rozpieszczone zwierzę w domu ma rogi i rudawe umaszczenie.


Na nagraniach przytula ją, głaszcze za uszami i pozwala jej oprzeć głowę na swojej piersi, jakby przez całe życie była zwierzęciem domowym. I nie jest to kaprys: krowy rozpoznają tych, którzy się nimi opiekują, nawiązują prawdziwe więzi emocjonalne, lubią kontakt fizyczny, a nawet stresują się, gdy zostają oddzielone od swoich cieląt lub ludzi, z którymi dorastały.
Scena wygląda jak wyjęta z książki o bajkowej farmie, ale jest tylko przebłyskiem czegoś, co nauka potwierdza od lat: krowy czują znacznie więcej, niż ludzie sobie wyobrażają.
W komentarzach setki osób zgodziły się co do jeszcze jednej rzeczy: widok takiej czułości wobec zwierzęcia, które większość ludzi kojarzy wyłącznie z talerzem jedzenia, skłonił wiele osób do ponownego przemyślenia swoich nawyków żywieniowych, a nawet do rozmów o przejściu na weganizm.
