Cristina Basualdo zazwyczaj nie towarzyszy synowi w pracy. W tamtą sobotę było inaczej.
W argentyńskim Ayacucho doszło do przerwy w dostawie prądu i wody, dlatego prowadzony przez rodzinę sklepik spożywczy otworzył się później niż zwykle. Kiedy przyjechała, zobaczyła opuszczoną roletę i pomyślała, że ktoś zostawił niedomknięte okno. Wtedy jej syn zauważył coś gorszego: mężczyznę, który połową ciała wystawał przez okno, próbując uciec. Udało mu się złapać go za nogi, ale złodziej zdołał się wyrwać.
Cristina, 48-letnia pielęgniarka i instruktorka karate-do, pobiegła za nim. Dogoniła go, powaliła na ziemię i założyła mu chwyt obezwładniający. Sąsiad nagrał całe zajście.
Leżąc na ziemi, mężczyzna krzyknął do niej: „Puść mnie, bo cię zastrzelę!”. Potem, już bez gróźb: „Puść mnie, Cristina!”. Znała go od dziecka. „Miał trudne życie i dorastał w placówkach opiekuńczych, ale to nie znaczy, że może sobie kraść”, powiedziała. Była pewna, że nie jest uzbrojony, i nie puściła go, dopóki nie przyjechała policja.
Sama bagatelizuje swój wyczyn: „To był nieudolnie założony chwyt, nie był zablokowany, ale chodziło o to, żeby go unieruchomić”. Do zdarzenia doszło w listopadzie 2023 roku, a nagranie wciąż krąży.
