Ruby Rose miała 15 lat, gdy wyszła zapalić pierwszego papierosa.
Była w wiejskim domu w Australii, na spotkaniu z matką i przyjaciółmi rodziny. Z koleżanką zobaczyły coś na zjeżdżalni na placu zabaw i pomyślały, że to lalka. To był 4-letni chłopiec.
„Krew ciekła mu z ucha, nosa i ust. To było bardzo traumatyczne.” wyjaśniła Rose.
Kiedy aktorka to zobaczyła, zaniosła chłopca do domu, gdzie dorośli rozpoczęli resuscytację krążeniowo-oddechową i czekali na karetkę. Była pewna, że go uratowała, bo chłopiec wciąż oddychał, gdy przybyli ratownicy medyczni.


Później powiedziano jej, że chłopiec prawdopodobnie nie przeżyje. Jak opowiedziała w podcaście Off the Vine with Kaitlyn Bristowe, lekarze odłączyli go od aparatury podtrzymującej życie. Potem policja pojawiła się w jej szkole, by ją przesłuchać, a koledzy i koleżanki z klasy wykrzykiwali do niej na korytarzach „m*orderczyni dzieci”. Uratowało ją zeznanie 7-letniego starszego brata chłopca, który pamiętał, że to był wypadek: jego sweter zaczepił się o zjeżdżalnię.
Teraz, mając 40 lat, Rose opowiada tę historię po raz pierwszy.


