Shirley Pasamanick nie puściła swojego psa.


Ma 70 lat, waży zaledwie 41 kilogramów i spacerowała ze Sparky, swoim 14-letnim psem, przed supermarketem Plaza Tropical w Orlando na Florydzie, gdy pitbull nagle na nich ruszył. Uderzyła zwierzę laską. Próbowała rozewrzeć jego szczęki rękami. Nic nie działało; pitbull nie chciał puścić Sparky’ego. Wtedy Shirley pochyliła się i wgryzła zębami w tył jego szyi.

Zadziałało. Pitbull poluzował uścisk właśnie wtedy, gdy pojawił się mężczyzna, rzekomo jego właściciel, i zabrał go na smyczy, nie zatrzymując się, by sprawdzić, jak czują się Shirley i Sparky. Skończyło się na siniakach, a ona wciąż była wstrząśnięta tym, co właśnie zrobiła. Sparky przeżył. Mężczyzna z pitbullem nigdy się nie zgłosił i do dziś Biuru Szeryfa Hrabstwa Orange nie udało się go zidentyfikować.
