„Po spędzeniu tak dużej ilości czasu na udawaniu innych osób trzeba wrócić do czegoś prawdziwego”. Dla Willem Dafoe jednym ze sposobów na odcięcie się od intensywności aktorstwa jest miejsce z dala od planów filmowych, czerwonych dywanów i hollywoodzkiego zgiełku: spokój wsi.
Aktor lubi spędzać czas w otoczeniu natury i zwierząt, które są częścią jego codziennej rutyny. Tam może je karmić, opiekować się nimi i skupiać na prostych zadaniach, zupełnie innych niż długie dni zdjęciowe i intensywne role, które towarzyszą mu od dziesięcioleci.

Dafoe mówił o tym, jak kojące jest dla niego to wolniejsze tempo. Zwierzęta nie są po prostu towarzyszami: wymagają codziennej uwagi i pozwalają mu zachować kontakt ze znacznie prostszym, bardziej namacalnym życiem.
Być może dlatego tak ciekawie jest widzieć go w takim wydaniu. Jedna z najbardziej niepokojących twarzy kina znajduje odpoczynek właśnie w czymś tak codziennym, jak wyjechanie na wieś i upewnienie się, że z jego zwierzętami wszystko w porządku 🥹.
