Georgina Rodríguez po raz kolejny zapełniła swój profil zmysłowymi zdjęciami, w tym niektórymi promującymi Mimoa, jej markę odzieży sportowej. I jak zawsze media społecznościowe były podzielone.

Jedna grupa oskarża ją o zachowywanie się „jak jakaś przypadkowa dziewczyna z OnlyFans” mimo że jest partnerką Cristiano Ronaldo, jakby jej związek wymagał od niej utrzymywania bardziej dyskretnego wizerunku. Inni odpowiadają, że jej ciało i kariera modelki należą wyłącznie do niej, niezależnie od tego, z kim jest zamężna.

Czy Georgina ma pełną swobodę publikowania, czego tylko chce, czy też noszenie nazwiska Cristiano oznacza również ochronę jego reputacji?

