Zack Gottsagen dorastał, słysząc to samo zdanie, które słyszą niemal wszyscy aktorzy z zespołem Downa: nie ma dla ciebie roli.

Przez lata Hollywood ich pomijało albo spychało do ról drugoplanowych, bez imienia czy historii. Zack inaczej wyobrażał sobie swoją przyszłość i nie zamierzał prosić o pozwolenie, by do niej dążyć. Przygotowywał się, wytrwał, a w 2019 roku nadeszła jego szansa: główna rola w „The Peanut Butter Falcon” u boku Shii LaBeoufa i Dakoty Johnson, filmie, który nie traktował go jak wzruszającego wyjątku, lecz jako tego, kim był — utalentowanego aktora niosącego na swoich barkach historię.

Rok później nadszedł moment, którego nikt wcześniej nie widział: Zack wyszedł na scenę podczas ceremonii Oscarów, by wręczyć nagrodę, stając się pierwszą osobą z zespołem Downa, która to zrobiła. Nie był to symboliczny gest ani kwota w ramach inkluzywności. Była to bezpośrednia konsekwencja odmowy zaakceptowania sufitu, który inni nad nim umieścili.
