Parker nie umiał polować. A ponieważ tak było, ktoś uznał, że nie zasługuje na nic więcej.
W jednej ze społeczności w Karolinie Północnej wolontariusze PETA znaleźli go zamkniętego w klatce na zewnątrz, coraz bardziej zamkniętego w sobie i niemal zapomnianego przez mężczyznę, który oczekiwał od niego czegoś innego. Zaczęli go odwiedzać. Przynosili mu jedzenie, cierpliwość i coś, co Parker utracił: zaufanie. Wracali po tygodniu, potem po kolejnym, a następnie przez cały rok, aż jego właściciel w końcu zgodził się go oddać.


Został wykastrowany, zaszczepiony i umieszczony w domu tymczasowym, podczas gdy szukano dla niego miejsca na świecie. Przystosował się do życia w domu szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Dziś mieszka na Florydzie z rodziną, która kocha dokładnie to, co kiedyś było powodem jego potępienia: jego spokojną naturę. Ma dwoje rodzeństwa rasy beagle, kominek, przy którym może się zwinąć w kłębek, oraz zabawki — jedyne rzeczy, za którymi teraz goni.

