Jeden piłkarz opuścił mundial, by zobaczyć narodziny syna, a inny zobaczył go tylko przez wideorozmowę. Kto podjął właściwą decyzję? 🫣

Por V.U.
24 June, 2026

Na tym samym mundialu dwóch piłkarzy przeżyło narodziny swojego pierwszego dziecka w skrajnie różny sposób. Leo Østigård, obrońca Norwegii, śledził poród swojej partnerki Aurory Eidmann przez wideorozmowę z obozu reprezentacji. Nie ruszył się z miejsca. Jego syn Atlas urodził się, gdy jego koledzy z drużyny — w tym Haaland — wpadli do jego pokoju, by mu pogratulować. „To najlepsza rzecz, jakiej doświadczyłem w całym swoim życiu” — powiedział Ostigard, „całkowicie wyczerpany”.

Jeremy Doku zrobił odwrotnie: opuścił zgrupowanie Belgii, poleciał do Londynu i był u boku swojej żony Shireen podczas narodzin ich syna Praise. Jego nieobecność w meczu z Iranem uzasadniono „infekcją dróg oddechowych”. Gdy prawda wyszła na jaw, komentatorka L’Equipe ostro go skrytykowała i została zawieszona. Jej własna stacja wydała oświadczenie, odcinając się od jej słów.

Kto podjął właściwą decyzję: ten, który został dla drużyny, czy ten, który zostawił wszystko dla swojego syna?

Puede interesarte