James Bowen znalazł rudego kota siedzącego w korytarzu budynku.
Założył, że należy do sąsiada, ale dwa dni później zwierzę nadal tam było. Nie miało obroży, było wychudzone, miało zadrapania na pyszczku i zakażoną ranę na łapie. Nikt się po nie nie zgłosił. Jak wynika z jego książki, James zabrał kota do tymczasowej przychodni weterynaryjnej Blue Cross i zapłacił za antybiotyki ostatnimi 20 funtami — pieniędzmi, które odkładał na jedzenie.


Chciał go wypuścić, gdy tylko zakończy się leczenie, ale kot chodził za nim wszędzie, a nawet wsiadał z nim do autobusu. Nazwał go Bob. Z Bobem na ramieniu James występował na ulicy w Covent Garden i sprzedawał magazyn The Big Issue. W 2007 roku przystąpił do programu leczenia metadonem, by zerwać z heroiną. „Myślę, że wszystko sprowadzało się do tego małego gościa” — powiedział.


Jego wspomnienia, „Kot Bob i ja”, przez 52 tygodnie z rzędu utrzymywały się na liście bestsellerów w Anglii, wydano je w 26 krajach i doczekały się ekranizacji. Kto kogo uratował?

