Raúl Jiménez dostarczył jeden z najbardziej poruszających momentów mundialu 2026, strzelając swojego pierwszego gola na mistrzostwach świata i rozpłakując się w środku świętowania. Chwila, która oznaczała nie tylko bramkę dla Meksyku, ale także domknięcie historii naznaczonej bólem, odpornością i wytrwałością.

Meksykański napastnik przyjechał na ten mundial jako niekwestionowany podstawowy zawodnik u Javiera Aguirre, po latach wzlotów i upadków w swojej mundialowej drodze. W Brazylii 2014 był młodą obietnicą; w Rosji 2018 stracił na znaczeniu na rzecz innych napastników; a w Katarze 2022 przyjechał osłabiony zapaleniem kości łonowej, które ograniczyło jego udział do zaledwie 116 minut łącznie, bez wyjścia w podstawowym składzie w żadnym z meczów.

Jednak jego historia zmieniła się na zawsze w 2020 roku, gdy doznał złamania czaszki po groźnym zderzeniu w Premier League z Davidem Luizem. Uderzenie było tak poważne, że lekarze poważnie wątpili w jego powrót do zawodowej piłki nożnej. Jiménez odpowiedział jednak zdaniem, które określiło jego nastawienie: „zobaczymy”.

Po miesiącach dochodzenia do siebie i długiej rehabilitacji wrócił na boisko w ochronnym kasku, odzyskał swój poziom w angielskiej piłce i zdołał wrócić na mundial. Sam przyznał nawet w wywiadach, że jego powrót był „niemal cudem”, wspominając, że nie był świadomy tego, co wydarzyło się tamtego dnia po zderzeniu.
Na mundialu 2026 ta droga osiągnęła swój najbardziej symboliczny punkt. Na Estadio Ciudad de México, w tym samym miejscu, gdzie zaczęła się jego kariera, Jiménez strzelił swojego pierwszego gola na mistrzostwach świata głową, świętował z kolegami z drużyny, ułożył dłońmi serce i wskazał w niebo w hołdzie dla swojego ojca, któremu obiecał, że strzeli na największej scenie futbolu.

Napastnik niedawno stracił ojca, który marzył o tym, by zobaczyć ten moment za swojego życia. Po golu piłkarz nie zdołał powstrzymać emocji, w scenie, która szybko obiegła świat.
Szeroko komentowano także używanie przez niego ochronnej opaski na głowę, elementu, który stał się częścią jego tożsamości od czasu wypadku z 2020 roku i który symbolizuje jego powrót do futbolu na najwyższym poziomie po kontuzji, która mogła zakończyć jego karierę.

Bardziej niż golem, trafienie Raúla Jiméneza na mundialu 2026 stało się domknięciem pewnego cyklu: cyklu piłkarza, który wrócił po sytuacji zagrożenia życia, przeszedł przez różne mundiale pełne przeszkód i w końcu spełnił osobistą obietnicę na największej scenie futbolu.
